|
Blog > Komentarze do wpisu
Fajer przy hinterhałsie
Hinterhałs (pol. tylny dom)
- czyli budynek znajdujący się w placu, zwykle nie wzbudza większego zainteresowania. Otoczony familokami, z dala od ulicy jest co najwyżej świadkiem sąsiedzkich rozmów lub zabaw dzieci na placu. Rudzki RAŚ postanowił ożywić jeden z takich budynków umieszczając w nim swoje biuro i organizując jego uroczyste otwarcie połączone z piknikiem dla mieszkańców. Otwarcie biura było możliwe dzięki pomocy Henryka Mercika oraz zaangażowaniu Romana Kubicy, przewodniczącego RAŚ Ruda Śląska, który zawsze mógł liczyć na wsparcie życzliwych ludzi. Oficjalnego otwarcia biura w hinterhałsie przy ulicy Kościuszki dokonał prezes RAŚ dr Jerzy Gorzelik przecinając wstęgę.
Tym sposobem biuro RAŚ stanęło otworem przed pierwszymi rudzianami i rozpoczęto piknik.
Po niedługim czasie plac między familokami zapełniony został rudzianami przybyłymi aby przy piwie i kiełbasie pieczonej nad ogniskiem obejrzeć występy artystyczne i posłuchać śląskiego grania. Myliłby sie jednak tek kto spodziewał się szlagrów granych na discopolowe melodie, gdyż występujący prezentowali spory przekrój tradycyjnej i ciekawej w odbiorze śląskiej twórczości: od akordeonistów grających wiązankę śląskich przebojów, poprzez chór Katarzyny Sroki, aż po Andrzeja Skupińskiego i Mariana Makule. Ten ostatni jak zwykle zaprezentował dobry śląski kabaret i poderwał zebranych do zabawy. Podczas piosenki „Szafner” nie mogło zabraknąć „pociągu” krążącego miedzy stołami, a podczas rapowanej „Ciufy” oddającej w humorystyczny sposób typową śląską rzeczywistość, braw i salw śmiechu. Nieoczekiwanie wraz z Marianem Makulom wystąpił również „książę Lipin” Andrezej Potępa, znany z górnośląskich scen i telewizyjnego programu „Sobota w Bytkowie”. Dlaczego tak znana postać wystąpiła na małej scenie pośród familoków? – Jezech Ślonzok, wiync czymu miołbych niy wystympować koło familoków? To som moje korzynie, a poza tym przyjaciołom sie niy uodmawio. – wyjaśnił artysta. Po takiej dawce występów nikomu, mimo chłodu, nie mogło być zimno, a jeśli ktoś nadal czuł sie niewystarczająco rozgrzany to czekał go występ grupy Voo – Doo prezentującej taniec z ogniem. – Chcemy pokazywać ludziom swoje umiejętności, aby zauważyli i docenili tę formę sztuki. Jeśli tak się stanie będzie to dla nas ogromna satysfakcja. – mówi członkini grupy używająca scenicznego pseudonimu Lars. Taniec z poi, czyli parą linek zakończonych palącymi się ciężarkami, oraz „plucie ogniem” wzbudziło podziw wśród zgromadzonych zarówno na placu, jak i tych licznie wyglądających przez okna. – Bardzo mi sie podobo, brakuje takich zabaw blisko domu i we ślunskim klimacie. – mówi Danuta Pieńkonżek, która bawiła się wraz z dziećmi i wnukami. Imprezę zakończyło wyświetlenie filmu „Karasol” opowiadającym o tradycji górniczej Górnego Śląska i trudnych czasach tzw. „restrukturyzacji”.
środa, 20 stycznia 2010, ruda-2010
|
Ruch Autonomii Śląska
|