|
Blog > Komentarze do wpisu
Ratujmy wielki piec
Archiwalny felieton opublikowany w Wiadomościach Rudzkich 5 września 2011 Często nie dostrzegamy, że Ruda Śląska posiada na swym obszarze obiekty wyjątkowe w skali regionu. Wiążą się one z przemysłową historią wielu osad, składających się na dzisiejsze miasto. Oczywiście, najczęściej są to zabytki związane z górnictwem, hutnictwem i wszystkim, co się wokół przemysłu działo. To również osiedla robotnicze, szkoły, kościoły, szpitale, gmachy użyteczności publicznej czy reprezentacyjne wille. Jedną z najciekawszych dzielnic Rudy Śląskiej jest Nowy Bytom – osada w swoisty sposób przytulona do huty oraz kopalni. To tu jak w soczewce skupia się dawny Górny Śląsk z ceglanymi familokami, które tylko ulica oddziela od dyrektorskich willi. Tak naprawdę Nowy Bytom swój rozkwit i pierwotną nazwę – Friedenshuette - zawdzięcza hucie. Przez dziesiątki lat zakład ten był mecenasem budowy osiedli dla robotników i kadry technicznej, obiektów użyteczności publicznej, czy też niezwykle okazałej świątyni. Dzięki hucie powstał również nowobytomski park. Przez lata dominantami przestrzennymi osady były nie tylko hutnicze kominy, lecz przede wszystkim charakterystyczne formy przestrzenne wielkich pieców. Jadąc niegdyś przez Górny Śląsk wielkie piece mijaliśmy bardzo często. Jeden z najwybitniejszych górnośląskich pisarzy – Horst Bienek – swoje wspomnienia z krainy dzieciństwa zatytułował „Birken und Hochoefen” co oznacza „Brzozy i wielkie piece”. To właśnie widok hutniczego pieca utkwił w jego pamięci. W tej chwili na całym obszarze Górnego Śląska odnajdziemy tylko jeden wielki piec otoczony familokami i miejską zabudową. Dlatego nasz piec jest bezcenny. Jest nie tylko symbolem naszego miasta, lecz również całego górnośląskiego hutnictwa, które na naszych oczach odchodzi w przeszłość. Byłoby naszym wielkim zaniedbaniem wobec potomnych, gdyby ten niezwykły obiekt zniknął z naszego krajobrazu. To smutne, że do tej pory nie doczekaliśmy się w regionie muzeum hutnictwa, a destrukty zabytkowych urządzeń zdobią parkingi przed blaszanymi świątyniami handlu. Żywię głęboką nadzieję, że rudzki wielki piec znajdzie należne mu miejsce w wojewódzkim rejestrze zabytków, a hutnicza stalownia nie zostanie zagospodarowana kolejnym sztampowym pawilonem handlowym „z niemieckiej paczki”, tak jak to się stało z fragmentem wspomnianego wyżej, a założonego przez hutę parku przy ulicy Parkowej. Tuzinkowa „buda” spożywczego dyskontu wyrosła w miejscu gdzie chcielibyśmy widzieć raczej alejki i ławki, w ostateczności dobrej klasy restaurację wśród zieleni. Nie opuszczając Nowego Bytomia możemy się przekonać czym różni się dzisiejsza architektura tanich obiektów handlowych od tego, co pozostawili nasi przodkowie. Mam na myśli wspaniały, secesyjny, dom towarowy – Kaufhaus, od którego nazwę wzięło całe osiedle. Ten gmach też zawdzięczamy hucie. poniedziałek, 12 września 2011, ruda-2010
|
Ruch Autonomii Śląska
|