|
Blog > Komentarze do wpisu
Tyty w Rudzie Śląskiej
Małym człowiekiem rodzice opiekują się, niczym kura swoimi pisklętami. Dziecko wie o tym, dlatego wobec jakiejkolwiek oznaki grożącego mu niebezpieczeństwa, kurczowo trzyma się spódnicy mamy. To naturalne i jakże nam bliskie. W końcu jednak nadchodzi dzień, w którym ta więź zostaje brutalnie wręcz przerwana. Ludzkie pisklęta zostają zebrane razem, odłączone na kilka godzin dziennie od swoich tatusiów i mam – tak zaczyna się szkoła. Co najmniej przez najbliższych 11-12 lat, dźwigając coraz cięższe torby z podręcznikami, nasze dziecko będzie musiało chodzić tam, gdzie opiekę nad nim przejmuje ktoś inny. Z punktu widzenia dziecka bywa to przeżyciem nawet strasznym. Komu się teraz poskarży, komu się wypłacze, do kogo przytuli, czy będą zabawki? Przyznacie, że to perspektywa wprost grozę siejąca. Dlatego trzeba w tych dniach jakoś naszym pociechom życie nie tyle może ułatwić, co przynajmniej osłodzić. Stąd zwyczaj wręczania „tyty”. Wypełniony smakołykami róg obfitości ma symbolizować nasze uczucia do dzieci, ale też personifikować dostatek dobra wszelakiego, z pilnego nauk pobierania płynący. Niestety – w bieżącym roku koszty, ponoszone przez rodziców na pójście dziecka do szkoły, statystyki podają jako grubo przekraczające 1500 złotych! To poważne obciążenie domowych budżetów, w wielu przypadkach rodzice zmuszeni są do wielu wyrzeczeń i oszczędności. By choć w małej części ulżyć tym niezbyt zasobnym, rudzkie koło Ruchu Autonomii Śląska tradycyjnie już, właśnie im pociechom wręczyło owe tyty z łakociami i drobne upominki w formie szkolnych przyborów. Korzystając z uprzejmości księdza Proboszcza, w salce Parafii św.Wawrzyńca w Wirku te trudne chwile staraliśmy się dzieciom osłodzić w towarzystwie Henryka Mercika - radnego Sejmiku wojewódzkiego, Basi Benigier- radnej w naszym mieście i Janusza Dubiela – naszego kandydata do Senatu RP, też zresztą nauczyciela. Marian Makula dzieciaki egzaminował z ich umiejętności prezentowania imienia i uśmiechu, nie brakło też przedstawicieli prasy – dzieci czuły tym samym, że to ważne dla nich chwile, że same nie zostaną. Mamy nadzieję, że udało się nam te chwile choć odrobinę im uprzyjemnić. Przy okazji: my edukację zakończyliśmy już dawno. Teraz toczymy codzienne boje o to, by zapewnić rodzinom środki do życia. Nieraz w ferworze tej walki przejeżdżamy nieuważnie obok szkół, gdzie dzieciaki muszą jakoś przejść przez jezdnię. Pamiętając o nich jedźmy wolniej i uważniej. Roman Kubica piątek, 02 września 2011, ruda-2010
|
Ruch Autonomii Śląska
|